Patriotyzm (1 września 2013)

Miesiąc temu minęła 69 rocznica zrywu wolnościowego, jednego z największych, choć ograniczonego terytorialnie do jednego miasta, i zarazem jednego z najbardziej tragicznych. Powstanie Warszawskie.

Dziwnym jesteśmy Narodem. Nawet bardzo dziwnym. Niepraktycznym, rzekłbym, niezależnie od czasu. Honor, Ojczyzna – te słowa przewijały się i przewijają w naszej smutnej historii. Długo siedziałem i myślałem o Tych dzielnych Ludziach, którzy poświęcali swoje życie w imię… no właśnie? W imię czego? Wolności?

Prawie 200 tysięcy istnień… W 63 dni… No i zniszczone miasto, doszczętnie. Ale to akurat da się odbudować, i odbudowało. Życia się nie wróci…

 Z jednej niewoli popadliśmy w drugą. I to prawie ośmiokrotnie dłuższą niż okupacja niemiecka. Teraz, podobno, żyjemy w Wolnej Polsce, ale czy na pewno? Czy jesteśmy tak naprawdę wolni? Bo nie wolno rozpatrywać owej wolności li tylko na jednej płaszczyźnie. Ekonomicznie… popadamy w coraz większą okupację, i to okupację coraz to bardziej dotkliwszą, coraz bardziej bolesną. Niewolę globalizacji…

 Ale wróćmy do Tych, którzy tak dzielnie walczyli. I jak Im się Polska odpłaciła? Więzienia, kary śmierci, prześladowania, już w „wolnym kraju”. Powiecie mi, że teraz, po 1989 roku Polska jest dopiero wolna. Skoro tak, to dlaczego Ci Ludzie, którzy przelewali za Nas krew żyją tak niesamowicie skromnie? Dlaczego były ORMOWIEC, ESBEK dostaje wielokrotność emerytury Powstańca? Gdzie jest sprawiedliwość? No gdzie? A co na to „wolna władza”, „wolnego kraju”? A co? A nic! Przeczytają, to co Im napisali, wręczą to, co Im kazali wręczyć (szkoda, że czekano przeszło 20 lat na poniektóre odznaczenia) i pławią się w samozadowoleniu. Przecież spełnili „obowiązek”… A tak naprawdę powinni Ci dzieli Ludzie stać na piedestale, i każdy wdzięczny Polak powinien chylić przed Nimi czoło…

Martyrologia Polski jest skomplikowana. Pamięć jest potrzebna, i jest naszym obowiązkiem pamiętać. Ale pamiętać mądrze, pamiętać tak, aby nigdy więcej nie popełniać błędów, błędów za które tak wielu płaci, a które popełnia tak niewielu…

 „Polskie Szczęście”, to „Zezowate Szczęście”. Jesteśmy takimi Piszczykami. Tragikomiczni wręcz. Walczymy, a Inni korzystają, nie Ci co krew przelewają. Biorąc nawet pod uwagę ostatnie zrywy Polaków, Grudzień 70, i Sierpień 80… czy aż tak drastycznie poprawiła się sytuacja Tych co protestowali, walczyli…? Nie będę się rozwodził nad tym, ale gorzki uśmiech pojawia mi się na twarzy… Nawet symbol tych wydarzeń (obu) zniknął, zniszczony został… I co? Walczyli? Walczyli… i wywalczyli…

 Historia „gotuje”… Raz lepiej raz gorzej, ale porównując ten Kraj do garnka zupy, to nie ominiemy praw przyrodniczo-fizycznych… szumowina zawsze na wierzch wypłynie…

Dzieci przeciwko czołgom… nie mam siły więcej pisać…

„Wojenka… wojenka…

Tam cicho Ktoś jęczy,

Tam głośno Ktoś stęka…

Nie ważne jest o co i za co się walczy

Jest ważne by wodzom uciechy dostarczyć…”

Pamiętajmy… i oby nigdy więcej. A Ci co u steru są niech Nas w niewolę nie pchają. Jakąkolwiek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *