Nasza? ( 6 listopada 2013)

„Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.”

„Kiedy my żyjemy” – powtórzył w myśli i zdecydowanym ruchem ręki wyłączył radio, z którego dobiegały dźwięki hymnu.
– Kiedy my żyjemy – mruknął pod nosem ponownie i dodał – Już niedługo – po czym uśmiechnął się kwaśno. -Zginie, zginie już ja tego dopilnuję- kontynuował mamrotanie pod nosem i zaczął przeglądać stos papierów, które w wielkim bezładzie miał na okazałym biurku. – Zachciało się leczenia za granicą, unijne standardy się marzą – wycedził przez zęby, po czym dodał – Nie doczekanie wasze!. RoJaVi i śliczne, złotouste dziecię BarŁuk dopilnują aby ni eurocencik nie poszedł poza granice.
Transport w zaniku, przemysłu ciężkiego też prawie nie ma, kapitał ludzki wyemigrował, tak więc jeszcze te niedobitki, które żyją trzeba wykończyć… i mamy co chcieliśmy. Nie trzeba rozbierać, dzielić, weźmie się w całości. I doić, doić będzie się do cna, a na koniec będzie wysypisko śmieci dla EuroLandu.
Demokracja to jednak fajna rzecz – pomyślał. Pretensje? Przecież sami wybierali – powiedział bezgłośnie i z gardła wydał chrapliwy dźwięk przypominający śmiech.

„Niemiec, Moskal nie osiędzie,
gdy jąwszy pałasza,
hasłem wszystkich zgoda będzie
i ojczyzna nasza.”

Zanucił mało znaną zwrotkę hymnu z oryginału Wybickiego, uśmiechnął się i na nowo zaczął śpiewać…

„Niemiec, Moskal se osiędzie,
gdy wyrwiesz z rąk pałasza,
hasłem wszystkich zawiść będzie
i ojczyzna już nie nasza.”

-Tak się teraz Narody zdobywa, zniewala. Bez jednego wystrzału. W imię. Demokracji.
Jakem Don… – powiedział zadowolony, i dodał półgłosem – Płaszczyzna Opatrzności – hehehehe – tylko czyjej!

_______________________________

Smutne, ale czy nie prawdziwe?

„Już tam ojciec do swej Basi
mówi zapłakany:
„słuchaj jeno, pono nasi
biją w tarabany”.

Biją? Nie… ale może jednak, choć w chwili ostatniej… larum podniosą… oby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *