Listopadowy Dzień… (13 listopada 2013)

11 listopada

Święto Narodowe. Święto Niepodległości. Święto Polski. Ale czyje? Bo na pewno nie moje…

Dla mnie 11 listopada jest najtragiczniejszą datą w mojej historii. 11 listopada odszedł Karol, i żeby nie wiem jaka była propaganda, jakie były wytaczane argumenty… dla mnie to nie jest dzień radości. To dzień cierpienia i wspomnienia niewyobrażalnego bólu…

Niepodległość. Suwerenność. Czy te stwierdzenia są obecnie prawdziwe w odniesieniu dla tego „rozdartego i rozdzieranego” Kraju pomiędzy Bałtykiem i Tatrami, oraz Odrą i Bugiem? Z całym szacunkiem… ale nie widzę ni krzty niepodległości, ni krzty suwerenności. Sami wepchnęliśmy się w jarzmo niewoli. Tak niewoli. Nie ma nic gorszego jak niewidzialne więzy, niewidzialne kajdany. A takie obecnie mamy. Brukselskie. Zwykłe, fizyczne pęta, kajdany można zerwać, starać się je zrzucić, ale jak walczyć z wirtualnym wrogiem? Nie sposób…

Ojczyzna… A co to takiego? Ojczyzna… domaga się tylko poświęceń, krwi, i podatków. Ojczyzna, która nie płacze nad głodnymi, opuszczonymi, bezradnymi. Ojczyzna, która tylko ciągle żąda poświęceń, wyrzeczeń.
Ojczyzna… to nie tylko kawałek ziemi, która zaczyna być jałowa od wylanych na nią łez, to też ludzie, którzy na owym kawałku ziemi żyją. I mamy taką Ojczyznę jaką sami sobie zafundowaliśmy. Mądra władza – godna Ojczyzna. Niestety. Jak już pisałem wcześniej… w każdym tyglu szumowina pierwsza i zawsze na wierzch wypływa. Przykrywa to co wartościowe. I ta szumowina śmie się zwać „kwiatem narodu”, jego reprezentantem.

Myślicie, że przejmują się tym co wydarzyło się w Warszawie 11 listopada? Ja myślę, że nie. To jest „woda na młyn” dla tych u „steru”. Aby bardziej się zbroić, aby mocniej zwykłym śrubę przykręcać, aby bardziej doić. W imię… „dobrego imienia”… Ojczyzny. Tylko czyjej Ojczyzny? Ich, czy nas wszystkich…

Mam coraz bardziej ambiwalentny stosunek do rzeczywistości, która mnie otacza, do Ojczyzny w szerokim tego słowa znaczeniu.

Moją Ojczyzną… jest Rodzina. I ta Ojczyzna poniosła ogromną, nieodwracalną stratę. Karola. Człowieka, który był miliony razy wartościowszy od całej „wiejskiej” i całego tego polskiego establishmentu.

Dbajcie o swoje małe Ojczyzny. I oby nikt się Wam do nich nie wpychał z brudnymi, lepkimi łapami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *