Goliat na Pchle (9 września 2013)

Niezapomniany Jan Kaczmarek z Kabaretu „Elita” śpiewał:

„…Oj naiwny, naiwny, naiwny,
Naiwny jak ćma,
Co w ogień się pcha.
Jaki sens to ma
Gdy nie warta świeczki gra…”

Dlaczego piszę o NAIWNOŚCI… Bo sporo ostatniej nocy o niej myślałem. Jestem naiwny do bólu. Jak przysłowiowa ćma, co w ogień się pcha. Ale ta ćma… raz jeden, jedyny w ten ogień się wepcha i zginie. Ja niczym Feniks odradzam się z popiołów swojej naiwności. Ciągle wierzę Ludziom, ciągle mam do nich zaufanie, ciągle jestem zbyt wylewny. A jednak… moja naiwność się nie zmniejsza. Niczego mnie nie uczy. Nadal wierzę choć… po tej nocy mogę się zmienić (choć nie muszę, bo jakiś gen mam uszkodzony). Bo ile razy można być oszukiwanym? Ile razy można się zawodzić? Ile razy z niedowierzaniem patrzeć Komuś w oczy, w których widać szydercze iskry, lub widzieć uciekający wzrok od mojego? Tak w nieskończoność? W końcu pokłady mojej naiwności też nie są niewyczerpane.

Ale z drugiej strony, ta moja naiwność pozwala mi żyć tak jak lubię. W wierze, że będzie dobrze, że mogę liczyć na drugiego Człowieka. Na lepszy los…

Roluje Cię „Władza”. Roluje Cię Szef. Kolega. Nie daj Boże Przyjaciel… Nie jesteś kielichem w kształcie paraboli obrotowej, który to brzegów nie ma i napełnić się go nigdy nie da. Każdy z Nas jest naczyniem skończonym. W końcu wpadnie ta kropla, która czarę goryczy przeleje. A gdy ta gorycz się rozleje, zamykasz się, coraz szczelniej, coraz silniej. Stajesz się społecznym odludkiem, żeby nie powiedzieć wyrzutkiem. Samotnikiem… który mimo wszystko nadal w COŚ wierzy. Ale w co…?

Oby nigdy nie dopadło Nas to, że nawet będąc w pełnym blasku Słońca, czujemy ciemność wokół siebie.

Wierzę, że tak będzie. Naiwnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *