Dzień Dziecka ( 3 czerwca 2013)

Mój Kochany Karolek. Miał wtedy roczek…

Zapuściłem się. Wiem. Dawno już nic nie nabazgrałem… To odrobinę nowej „gonitwy myśli”…

Dzień Dziecka. Po raz pierwszy w życiu Dzień ten był dla mnie dniem smutku, łez i niewymownego żalu. Bo jak można wyobrazić sobie ten dzień na grobem Syna? Lepiej tego nie róbcie…
Wiele w tym dniu myślałem o Dzieciach, swoich Synach i nie tylko. O dorosłości, o Państwie moim kochanym i jego przywódcach, którzy po okazji dnia tego refleksjami i działaniami swym poprzez media dzielili się z Narodem… I postanowiłem podzielić się z Wami swoimi myślami gładko uczesanymi…

Dzieci. Są tak niesamowicie radosne, otwarte, ufne. Wszyscy rodzimy się obdarzeni w pełni „Wewnętrznym Dzieckiem”. I co dalej się dzieje? Powoli regularnie życie, a na samym początku, (o paradoksie!) Rodzice! To Wewnętrzne Dziecko w Nas zabijają… Nie udawana radość życia powoli ucieka z człowieka niczym woda z dziurawego wiaderka. Zaczynamy się skupiać na rzeczach nieistotnych, banalnych, błahych. Gorycz wypiera słodycz, smutek radość, geometria ust zmienia się diametralnie. Kąciki opadają coraz bardziej, przepona już tak nie pracuje, bo jak ma to robić, gdy brakuje rubasznego, szczerego, niepohamowanego śmiechu… Dorastamy? Ano ponoć właśnie tak. Dorastamy. I moje pytanie brzmi po co?! Czy nie lepiej się starzeć, niż dorastać? Być ciągle dzieckiem, patrzeć na Świat z zaciekawieniem, ciągle być ciekawym tego co nas otacza. Na zewnątrz wyglądać staro, ale w środku mieć ciągle kilka, kilkanaście lat… Chciałbym tak. Oj chciałbym. I dla mnie radością byłoby gdyby Ktokolwiek z Was powiedział mi „hej ty STARY”. „Jest Pan przecież DOROSŁYM Człowiekiem”… ten zwrot przyprawia mnie o drgawki. Nie chcę być dorosły. Nie chcę. Chcę być dużym łysym, starym… Dzieckiem. Inaczej rzecz ujmując… wiecznie młody. Duchem. Czego Wam Wszystkim życzę…

Media… obwieściły dumnie, że rezydent Pałacu Namiestnikowskiego plana jakiegoś ma „na Rodzinę” w RzeczySamej, znaczy się Pospolitej. Chodzi o to aby Dzieci więcej się rodziło, co by zapaści demograficznej uniknąć. Bo demagogiczną już mamy. Czego dowodem te „nowinki” były, i ich nadęta forma podania… Więcej dzieci, więcej… A ja się pytam Pana, Panie rezydencie. a co z tymi, które już są? Z tymi, które głodują? Z tymi, które mieszkają niczym wyrzucone psy w schroniskach? Z tymi, które zły dotyk przeraża? Czy może Pan spać spokojnie, jako rezydent owego Pałacu, mając świadomość, że w środku Europy tak wiele dzieci kładzie się spać z uczuciem głodu? Weź Pan za dupska tych „Tłustych” z Wiejskiej, ukróć koryto, a to co z koryta zostało pokieruj tam gdzie potrzebne… Ale o czym ja gadam, jak sam Pan żeś przeszło pół miliona PeeLeNów na iluminację Pałacyku wydał, co by ładniuchno w nocy się „sicił”… No „słitaśnie” być musi. Musi.
Co? Chodzi o to, że nie będzie KOMU robić na Was? Bo chyba tylko o to. O nic więcej. Sam Pan ma piątkę dzieciaków, ale wiedz Pan, że dla Jednych wychowanie JEDNEGO to tyle co dla Pana właśnie owa piątka. I nie myślę tutaj o kształtowaniu Dzieci w sferze emocjonalnej, ale o zapewnieniu IM minimum ekonomicznego.
Emocje w Dziecku można umiejętnie pokierować, zawsze można Mu wytłumaczyć, że nie musi być ubrany jak inni, że komputer to nie szczyt marzeń. Ale jak powiedzieć Dzieciakowi, że dziś kolacji nie będzie? Powiedział to Pan kiedyś swoim? Nie czekam na odpowiedź… Ukształtować dobrego Człowieka można i w biedzie. Wszystko zależy od Rodziców, i Ich Świata widzenia…

Zły jest ten Świat, i chyba już go nic nie zmieni. Szczególnie teraz, gdzie chęć spokojnego życia bez wybujałych ambicji jest postrzegana jako swego rodzaju nieudolność, niezaradność.

Czego dzisiaj brakuje Dzieciakom najbardziej? Ano chyba NASZEJ UWAGI. Naszego zainteresowania Nimi. Ciepłej rozmowy, wspólnych chwil, które tak ulotnymi są. Tłumaczymy to zabieganiem, zdobywaniem pieniędzy na utrzymanie, zmęczeniem i tysiącem innych argumentów, które to argumenty są dla „Wewnętrznego Dziecka” naszych Dzieci NICZYM. Pustym frazesem. Czują się odpychane. Tak myślę… Wszystko to jest jak „naczynia połączone”. Jak się dba o tych co pracują, to i Dzieciom wyjdzie to tylko i wyłącznie na dobre.

Karol był bardzo dobrym Dzieckiem. Pełnym radości, ciepła. Ale przy tym odpowiedzialnym i rozważnym. Staraliśmy się jak tylko można wychować Go na dobrego, uczciwego obywatela. Był zaradny, wiele osiągnął, ale przy tym był niesamowicie wrażliwy. I tej wrażliwości mi najbardziej brakuje. I szczerego, radosnego śmiechu…

Cieszcie się Dziećmi, a Dzieci niech cieszą się Wami.

A polityków miejmy tam, gdzie oni mają Nas…

Róbmy swoje, dla uśmiechu Dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *