AirShow (27 sierpnia 2013)

Karolcio podczas AirShow 2007 – Radom 31 sierpnia 2007 roku

Szybko zebrałem się i przyjechałem do domu po pracy. Obiad, ostatnie sprawdzenie plecaka ze sprzętem fotograficznym, namiot, śpiwory, zapasy picia i jedzenia. Jedziemy na Pokazy Lotnicze do Radomia. Moje pierwsze w życiu. Karola również. Jadę razem z Karolem, którego jeszcze nie ma. Wziął samochód i pojechał jeszcze coś załatwić ze swoim Kolegą. Koledzy z KKM-u już dzwonili, czy wyjeżdżamy, czekają na nas na wynajętej działce przy ulicy Skaryszewskiej w Radomiu. Tam się lepiej fotografuje, niż z płyty lotniska, są doświadczonymi fotografami wszelakich fruwających mechanicznych wytworów rąk ludzkich. To nie pierwsze pokazy na których są. Jako żółtodziób słucham się rad lepszych od siebie.

W końcu przyjeżdża Karolcio. Uśmiechnięty i szczęśliwy, że zaraz jedziemy. Mam podaje Mu jedzenie, a On nerwowo zaczyna szukać czegoś…

-Czego szukasz? – pytam.

-Okularów. – odpowiada nerwowo, i zaczyna coraz bardziej nerwowymi ruchami przeszukiwać kieszenie kurtki. Na nosie miał okulary… ale przeciw słoneczne, „normalne” gdzieś zapodział…

Kamień w wodę. Nie ma. Jak ja pojadę! Wręcz płacze… Jak ja będę robił zdjęcia! Woła załamanym głosem.

Mi udzieliło się zdenerwowanie Karola, tylko Żona wykazała się spokojem, i powiedziała…

-Idziemy do Optyka.

Ja zostałem w domu, a Oni poszli do Pana Tomasza, najlepszego Optyka w Stalówce. Karol miał dużą wadę wzroku. Miał -5,5. Czekał, aż skończy okres dojrzewania, i planował laserową korektę wzroku.

Po 40 minutach… wrócili i Karolcio miał już nowe okulary na nosie. Cieszył się jak małe dziecko. Tak… małe dziecko, choć miał ponad 190 cm wzrostu, dla mnie był małym Karolciem. Pan Tomasz się spisał. Niezawodny jak zawsze. W 35 minut wyczarował „nowe oczy” dla Synka. Co prawda dał szkła, które miał pod ręką, nie były to ultra cienkie SEIKO za prawie 1000 zł, ale jak mus to mus.

Przyjechaliśmy na miejsce. Mitech przytargał przyczepę kempingową, chłopaki zaczęli budować rusztowanie, aby fotografować z lepszej perspektywy. Normalne miasteczko KKM. Jeszcze parę „strzałów” z treningów przed jutrzejszymi pokazami… Wieczorne gadanie przy czymś mocniejszym i trzeba się kłaść spać.

Położyliśmy się w namiocie. Rano obudziłem się sam. Karol spal w samochodzie, uciekł ode mnie, tak ponoć chrapałem. Gdy wyszedłem z namiotu Baca powiedział, że szkoda iż mnie nie nagrał, byłby to zapewne „nowy hymn KKMu”.

Przymykam teraz oczy… i widzę… szczęśliwego, uśmiechniętego Chłopca, który z wielką pasją fotografuje samoloty. Cieszy się, rozmawia ze strasznymi Kolegami, słucha Ich rad. Podziwia Ich zdjęcia, Sam cieszy się swoimi. Pod wieczór tragiczne wydarzenie. Ginie dwóch Pilotów Grupy „Żelazny”. Żałoba, cisza w obozie, zaduma. Karol akurat utrwalił to wydarzenie, później wysłał zdjęcia do Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

W tym roku byłem na AirShow 2013 w Radomiu. Namówił mnie Oskar, starszy brat Karola, i jedyny. Spotkaliśmy się na płycie lotniska. Obserwowałem, jak też z pasją fotografował letadła… a mnie przed oczami stanął Karol…

Źle mi się fotografowało w tym roku. Bardzo źle. Bo jak można patrzeć poprzez pryzmat aparatu, gdy z oczy leją się łzy? A gardło ściśnięte żelazną ręką tęsknoty?

Ostatnim Pokazem Lotniczym, którym cieszył się Karolcio, były pokazy w Berlinie w 2012 roku. Zrobił piękne zdjęcia. I to On już wtedy „robił” za „fachurę”, to On udzielał rad i pomagał stawiającym pierwsze kroki…

Pewnie był i w tym roku. W Radomiu. Ale „inaczej”…

Tak mi Ciebie brakuje Karolu, tak bardzo, że żadne słowa nie mogą tego wyrazić… Żadne.

AirShow 2013 – Radom. Swiss Air Force – „Patrouillie Suiss”

Cieszcie się każdą chwilą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *